Art-CoreKraina Szeptów

Wieczni rywale

dodano: 01.10.2008

1 komentarzy

skomentuj »

Pytanie: Co ma najlepsze Warszawa? Odpowiedź: Inter City do Krakowa! O tym, że Kraków i Warszawa się nie lubią wie chyba każdy. Skąd ta niechęć? Zapewne powodów znalazłoby się dużo. Dla nikogo jednak nie jest tajemnicą, że miasta te zawsze ze sobą rywalizowały i oba były – a właściwie dalej są - stolicami Polski. Nie pojawił się bowiem żaden fakt poparty formalnym aktem prawnym, który mówiłby o "przeniesieniu stolicy z Krakowa do Warszawy". Dlatego też Kraków z mocy prawa używa oficjalnej nazwy "Stołeczne Królewskie Miasto Kraków". Wojna zatem trwa.

Czasem może ona jednak przynieść bardzo niespodziewane i jakże kreatywne zaskakujące i zabawne efekty. A oto przykład: idę sobie pięknego ranka - jak na ironię - ulicą Warszawską, która w pewnym momencie krzyżuje się z ulicą Szlak. Patrzę, a na rogu powstał jakiś nowy bufet. Moją uwagę zwrócił szyld, a właściwie to co było na nim napisane: nazwa bufetu a pod nim napis: TU GDZIE SZLAK TRAFIA WARSZAWSKĄ... Dla mnie bomba! No ale ja jestem Krakowianką :)

Za wszelką cenę

dodano: 01.07.2008

1 komentarzy

skomentuj »

Mistrzostwa się skończyły, emocje powoli opadły, niesmak pozostał. Specjaliści od PR-u zaopatrzyli naszego prezydenta w szalik, wsadzili do samolotu i kazali kibicować Naszym. Wszystko przez to, że prezydent miał być bardziej ludzki, miał pokazać ludzką, bardziej przyjazną twarz.

Problem w tym, że Lech Kaczyński nigdy piłki nie lubił, a co gorsza miał duże problemy z wcieleniem się w rolę prawdziwego kibica. W prasie ukazały się zdjęcia, gdzie głowa państwa dzielnie trzyma szalik... odwrotnie. Podobno w tym momencie prezydent go "obracał" stąd wyszło jak wyszło. Nie zmienia to jednak faktu, że w krótkim wywiadzie udzielonym po meczu Roger Guerreiro nagle otrzymał nazwisko Perejro (co jeszcze w drodze wyjątku można uznać za przejęzyczenie), a Artur Boruc stał się nagle nie wiadomo skąd Borubarem. Śmiech... przez łzy.

Szukałem Was…

dodano: 02.04.2008

2 komentarzy

skomentuj »

3 lata temu kiedy świat obiegła informacja o śmierci Papieża wszystko się nagle zmieniło (co prawda tylko na chwilę ale jednak). Ludzie stali bardziej życzliwi, zadumani, a przede wszystkim solidarni. Zjednoczyli się też internauci. W Krakowie przez internetowy komunikator przesyłana była informacja o organizowanym (zresztą bardzo spontanicznie) marszu studentów. Każdy posyłał informacje dalej, do wszystkich znajomych - efekty były zdumiewające. Następnego dnia miał się odbyć następny, tym razem Biały Marsz:

"Wiadomo już na pewno, że biały marsz organizowany przez duszpasterstwa akademickie oraz samorządy studenckie i senaty uczelni wyruszy w czwartek o godzinie 17:00 z Rynku na krakowskie Błonia, na których odprawiona zostanie Msza św. W miarę możliwości ubieramy się na biało, albo przynajmniej zakładamy coś białego. Przekazujcie dalej, aby było nas jeszcze więcej niż wczoraj było."

Przyszła rzeka ludzi. Ale to nie wszystko – przesyłano informacje o akcji zapalania świec i świateł w oknach czy o opisie jaki każdy powinien mieć na swoim komunikatorze: "W dniu pogrzebu czyli w piątek niech każdy kto ma gadu-gadu w statusie obojętnie jakim wpisze te słowa: "Ojcze Święty Ty Szukałeś Nas Teraz My Znaleźliśmy Ciebie". Prześlij to wszystkim kogo masz na gadu-gadu, zrób to dla JANA PAWŁA".

Wtedy też dotarł do mnie pewien mail, bardzo szczególny. Było to bardzo krótkie ale jakże niezwykłe opowiadanie, a właściwie rozmowa dwojga nienarodzonych jeszcze dzieci:

"W brzuchu ciężarnej kobiety były bliźniaki. Pierwszy zapytał się drugiego:
- Wierzysz w życie po porodzie?
- Jasne. Coś musi tam być. Mnie się wydaje, że my właśnie po to tu jesteśmy, żeby się przygotować na to co będzie potem.
- Głupoty. Żadnego życia po porodzie nie ma. Jak by miało wyglądać?
- No nie wiem, ale będzie więcej światła. Może będziemy biegać, a jeść buzią....
- No to przecież nie ma sensu! Biegać się nie da! A kto widział żeby jeść ustami! Przecież żywi nas pępowina.
- No ja nie wiem, ale zobaczymy mamę a ona się będzie o nas troszczyć.
- Mama? Ty wierzysz w mamę? Kto to według Ciebie w ogóle jest?
- No przecież jest wszędzie wokół nas... Dzięki niej żyjemy. Bez niej by nas nie było.
- Nie wierzę! Żadnej mamy jeszcze nie widziałem, czyli jej nie ma...
– No jak to? Przecież jak jesteśmy cicho, możesz posłuchać jak śpiewa, albo poczuć jak głaszcze nasz świat. Wiesz, ja myślę, że prawdziwe życie zaczyna się później."

Coś optymistycznego...

dodano: 03.03.2008

1 komentarzy

skomentuj »

... czyli coś na dobry początek tygodnia. Może jednak poniedziałki nie są takie straszne?! W każdym razie chyba lepiej mieszkać na (a może w?) Poniedziałkowym dole niż na takiej ulicy Unii Europejskiej ;)

Polisz lengłidż

dodano: 20.02.2008

0 komentarzy

skomentuj »

Jeździmy na weekendy, jemy chipsy, robimy clubbing po pubach, wysyłamy e-maile, znajomy pracuje na stanowisku merchandiser i w ogóle wszystko jest ok. A co z językiem polskim? Nie możemy mówić naszymi odpowiednikami? Fakt faktem, że niektóre słowa ich po prostu nie mają, taki choćby weekend. Używane od pół wieku określenie końca tygodnia chyba nie znajdzie polskiego odpowiednika, no bo właściwie czym je zastąpić? Końcówka tygodnia? Soboto-niedziela? Wekenda? Znalazły się jednak osoby, które postanowiły coś z tym zrobić, czasem w bardzo oryginalny sposób… ;)

 

   1   2

następna strona »

Magdalena Rup

© Medialine.pl Art-Corenocny blogKraina Szeptównocne pisanki